To, że weźmiemy udział w targach wiedzieliśmy już przy poprzedniej edycji. Bardzo żałowaliśmy, że nie pojawiliśmy się na nich w latach poprzednich. Ale zawsze lepiej mieć więcej czasu i lepiej się przygotować niż zrobić stoisko na szybko i bez większego przygotowania. Mieliśmy na to cały rok (teoretycznie) bo praktycznie wyszło jak zawsze. Zaplanowaliśmy sobie prowadzenie sprzedaży w trakcie imprezy, więc miesiąc przed rozpoczęło się malowanie i przygotowywanie produktów. Na samym początku szło to dosyć mozolnie. Tempa nabrało w ostatnim tygodniu, gdy czas zaczął nam się niemiłosiernie kurczyć. Dało się odczuć brak tych paru godzin w dobie, aby wszystko dokończyć i dopiąć na przysłowiowy ostatni guzik. Mimo to było cudnie, było tłoczno, wiele pytań, wielu przemiłych ludzi, nowe znajomości, słowa uznania, pomocni znajomi, domowe bułki i herbata z termosu. Osiem godzin zleciało w mgnieniu oka. Przeglądając zdjęcia żałuję teraz, że zrobiliśmy ich tak niewiele.
Poniżej kilka migawek z przygotowań oraz z samych targów.
Nasze logo było wszędzie. Wycięte ze sklejki, pomalowane w barwy firmowe ozdabiało ladę. Na ubraniach pozwalało szybko nas odnaleźć wśród tłumu (nadruki wykonało Wzorcowe z Katowic). Nie zabrakło go również na torbach papierowych, do których pakowaliśmy zakupione rekwizyty. Do ich oznaczenia wykorzystaliśmy nasz nowy stempel. Tym małym już za niedługo będziemy stemplować nasze gadżety.
Wymyśliliśmy sobie, że stoisko będzie kolorowe i pełne produktów a każdy z nich zaprezentujemy w taki sposób jakie jest jego przeznaczenie. Akurat wybraliśmy sobie jedną z lepszych lokalizacji na antresoli, tuż obok schodów, którymi biły tłumy, więc musieliśmy od razu przyciągnąć ich uwagę.
W trakcie przygotowań mieszkanie wyglądało jak pobojowisko. Gdy Paweł szedł spać towarzystwa dotrzymywały mi koty.
A jak to wszystko wyglądało? Najpierw było malowanie...
...wycinanie, przyklejanie...
...aranżowanie stoiska w pokoju...
…i na sam koniec pakowanie.
Przygotowanie stoiska już na miejscu na dzień przed targami...
...i stoisko w dniu targów.
Jesteśmy z siebie dumni, zadowoleni i już się nie możemy doczekać następnej takiej "imprezy". A na sam koniec reportaż z targów, który możecie zobaczyć dzięki Przystanek Ślub. Nawet my się tam załapaliśmy.














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz